16:42

Dzień jedzenia

Dzień jedzenia
Hej:)

W tym poście pokażę Wam mój przykładowy jadłospis, czyli co jem w ciągu dnia na keto. Zawsze staram się, żeby każdy posiłek miał fajne makro, dostarczał naturalnie witamin i był prosty i szybki w przygotowaniu. Zazwyczaj zjadam dwa posiłki w ciągu dnia i jest to dla mnie wystarczające. Nie raz zdarzało się też, że wjeżdżał jeden posiłek, tzw. OMAD.

Śniadanie


Jajecznica z boczkiem na masełku czyli smaczny klasyk na ketozie. Do tego wjechał pomidor i ogórek (tak łączę te dwa warzywa i mam się dobrze;)). Oczywiście szczypiorek do dekoracji. Bardzo syty i bogaty odżywczo posiłek.

Obiad


Na obiad pieczone udko z kurczaka dla fajnego białka i do tego sałatka: pomidor, sałata lodowa, oliwki czarne, ser kozi i orzechy włoskie. Orzechy włoskie i ser kozi to przepyszne połączenie smaków. Udko przed pieczeniem marynuję w oliwie i przyprawie do grilla i wkładam do lodówki na około godzinę. Później wkładam do piekarnika i piekę w 180 stopniach, kontrolując, czy mięso jest upieczone i skórka chrupiąca. Mniam polecam:).

Deser


Tego dnia wpadły mi również dwa deserki - fajny sposób na podbicie sobie tłuszczów. Pierwszy z truskawkami, a że teraz jest sezon na nie, to aż żal ich nie wykorzystać. Blenduję mleczko kokosowe (można oczywiście dodać śmietanę i mascarpone zamiast mleczka kokosowego. Ja dodaję mleczko, bo jak opisałam tutaj nie toleruję laktozy) z masłem orzechowym i orzechami nerkowca lub brazylijskimi (w zależności co mam na stanie;)). Do tego dodaję truskawki i tutaj można dodać świeże, wtedy konsystencja będzie rzadsza, lub mrożone, i wtedy wyjdą fajne, kremowe lody. Dodaję jeszcze trochę erytrolu do smaku, blenduję. Całość posypuję wiórkami kokosowymi, płatkami migdałowymi i startą gorzką czekoladą. Pychotka:).



Drugi to "kulki mocy" obtoczone w wiórkach kokosowych i kakao. Osobiście bardziej preferuję wersję w wiórkach. Wykonanie ich jest bardzo proste. Mieszamy ze sobą mąkę kokosową, kakao, masło orzechowe, erytrol i mleko kokosowe. Później wkładamy na ok. 30 minut do lodówki i gotowe;).

I tak oto prezentuje się mój przykładowy dzień jedzenia. Nieduże posiłki, ale gęste odżywczo i syte. 

Trzymajcie się i do następnego posta.

#ketopower

17:34

Nabiał - czy do końca taki zdrowy?

Nabiał - czy do końca taki zdrowy?

fot: sfd.pl

W dzisiejszym poście chciałabym poruszyć kwestię nabiału, czy jest faktycznie zdrowy, czy dobrze jest często po niego sięgać i jaki ma wpływ przy Hashimoto, IO i niedoczynności tarczycy na nasz organizm.

Nabiał budzi sporo kontrowersji. Sama sięgając po niego przy adaptacji nie wiedziałam kiedy właściwie mogę zacząć go jeść. W necie można wyczytać różne opinie, przykładowo na adaptacji przez 30 dni lepiej nie jeść nabiału lub wprowadzić go po 14 dniach (ja tak zrobiłam). Są też tacy, którzy wprowadzili go od początku adaptacji i dobrze się z tym czuli. Moim zdaniem wszystko można i z umiarem, a przede wszystkim trzeba obserwować swój organizm i to jak się czujemy po zjedzeniu nabiału. 

W dzisiejszych czasach niestety, to co dostajemy jako gotowy produkt jest przetworzone tak mocno, że głowa mała. Można popatrzeć nawet na skład jogurtu owocowego. Cukier znajduje się tam na pierwszym lub drugim miejscu w składzie. Wszystkie mleka odtłuszczone, które właśnie przez to odtłuszczenie mają więcej laktozy w sobie. I nie wspominając już o ulepszaczach i konserwantach, które powodują, że mleko się nie psuje i nie kwaśnieje. Krowy jedzą sztuczne pasze, mają wspomagacze w formie antybiotyków i hormonów. Wszystko tylko po to, aby osiągnąć jak najwięcej produktu małym kosztem. Dlatego jeśli już chcemy jeść nabiał, warto sięgać po ten, ze sprawdzonych źródeł, naturalny od rolników lub taki z dobrym składem.

Poniżej podaję Wam listę w jaki sposób nabiał negatywnie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.

Nabiał powoduje:
  1. Stany zapalne w organizmie - przy Hashimoto samo przez się sugeruje, żeby wyeliminować nabiał z diety, bo on jeszcze bardziej nasila stan zapalny, który i tak już w organizmie mamy.
  2. Zatrzymanie wody w organizmie.
  3. Wzdęcia i alergie pokarmowe.
  4. Nabiał wcale nie powoduje, że nasze kości są zdrowe i mocne - jak wykazały badania na przestrzeni 20 lat, kobiety spożywały 3 szklaki mleka dziennie i były narażone bardziej na złamania, niż osoby, które piły go mniej. Wszystko przez galaktozę, która znajduje się w laktozie i utrudnia wchłanianie się wapnia.
  5. Obecne w mleku hormony spowalniają metabolizm i wpływają negatywnie na stan naszej cery.
  6. U mnie spożywanie codziennie nabiału bez dnia przerwy, powodowało bóle głowy i migreny nawet na keto!
Kiedy te dolegliwości pojawiły się u mnie, postanowiłam zrobić test: odstawiłam nabiał na ok. 2 tygodnie. Już po 3 dniach dolegliwości ustały, a ja czułam się lepiej. Przykładowo zmieniłam moje ukochane camemberty i serki brie na równie pyszny ser kozi. Zapytacie dlaczego własnie ser kozi. Otóż ser kozi i owczy mają o wiele mniej laktozy i są lepiej przyswajalne. Sprawdzą się tutaj również sery podpuszczkowe i długo dojrzewające, jak np. cheddar, zamiast śmietany 30 lub 36% do deserów dodaję śmietankę lub mleczko kokosowe. Ostatnio nawet do sałatki greckiej dodaję prawdziwą fetę z mleka koziego i owczego, a nie z krowiego. Prawdziwą rewolucję wywołuje u mnie mascarpone. Uwielbiałam dodawać go do deserów, ale gdy go jadłam miałam bardzo nasilone bóle głowy i wzdęcia. Po odstawieniu jak ręką odjął wszystko wróciło do normy. Jedynym moim zaskoczeniem było to, że ser mozzarella mimo, że wyprodukowany jest z mleka krowiego, nie szkodzi mi i mogę go jeść na spokojnie.

Zostawiam Wam listę produktów, które można jeść na keto, bo mają super makro i są idealne dla osób z nietolerancją laktozy lub świadomie odstawiających nabiał:
  • ser kozi,
  • mozzarella (ale do sprawdzenia, u mnie nie wywołuje "skutków ubocznych"),
  • ser cheddar i sery długo dojrzewające,
  • ser grana padano,
  • feta (ale prawdziwa! nie zamienniki),
  • śmietanka kokosowa,
  • mleko kokosowe,
  • mleko migdałowe.
Tak więc moi Drodzy to już od Was zależy czy wolicie jeść nabiał czy też z niego zrezygnować. Najlepiej przetestować na sobie i zrobić sobie przerwę, jeśli odczuwacie negatywne skutki, jakie wymieniłam powyżej. Na tę chwilę mogę stwierdzić, że nie wrócę szybko do nabiału, szczególnie tego przetworzonego i z mleka krowiego, ALE wszystko jest dla ludzi i od czasu do czasu w mniejszej ilości też można sobie zjeść:).

Trochę krótki, ale treściwy post:) Miłego czytania.

Trzymajcie się i do następnego razu!

#ketopower

16:46

Ketozakupy z Lidla

Ketozakupy z Lidla
Hej:) 
Przyszedł czas na pokazanie Wam co ta Oncia je i gdzie robi zakupy. Najczęściej odwiedzam dwa sklepy Lidl i Stokrotka, ponieważ w pierwszym są produkty godne uwagi i z super składem, Stokrotka natomiast dlatego, że jest najbliżej, a w czasach pandemii to było wybawienie, do tego asortyment niczego sobie:).
Dzisiaj jednak pokażę Wam zakupy z Lidla, bo wydaje mi się, że jest bardziej dostępny, jeśli chodzi o lokalizację.
Zakupy robię zazwyczaj raz na 2-3 tygodnie, bo nie lubię za często chodzić do sklepu i tak jest mi po prostu wygodniej🙈.
Produkty, które Wam pokażę, w szczególności wędliny, kiełbasy i sery, są droższe niż te kupione w zwykłym supermarkecie, ale tutaj płacimy za jakość, więc osobiście wolę dopłacić te kilka złotych i mieć produkty o lepszych składach, a później przekłada się to na zdrowie.
Pierwszą kategorią będą wędliny, ryby, mięso, oliwa i majonez.


1. Kabanosy - jeśli na nie stawiam to tylko te z Lidla z firmy Pikok Pure. Skład bardzo fajny bez dodatków śmieciowych typu barwniki, fosforany, wypełniacze. Smak bardzo dobry.
2. Frankfurterki - moje ulubione kiełbaski. Mają świetne makro no i skład. Uwielbiam je za smak.
3. Parówki - również firma Pikok Pure. Najlepszy skład bez mechanicznie oddzielanego mięsa itd. Bardzo delikatne i smaczne.
4. Kiełbasa śląska - super skład i z grilla bądź usmażona z cebulką - obłęd.
5. Filet z piersi kurczaka - fajnie czasem dostarczyć do organizmu więcej białka z produktów o dobrym składzie. Bardzo smaczna i bez konserwantów! Z tego rodzaju mamy też fileta z piersi indyka i szynkę wieprzową, ale jak byłam to był do wyboru jedynie filet z piersi kurczaka. Jednak pozostałe 2 również polecam:).
6. Boczek - idealny do jajecznicy. Odkąd jestem na keto tylko ten kupuję.
7. Dorsz - tutaj mogłabym się przyczepić do opakowania, ponieważ są pakowane w folię, a po drugie dorsz to niezbyt zdrowa ryba jeśli nie jest z naturalnych połowów i ma w sobie rtęć, ale od czasu do czasu i taką można zjeść. Po to mamy wątrobę, żeby oczyściła nas z niedobrych substancji;).
8. Oliwa z oliwek - świetny tłuszcz jednonienasycony. Uwielbiam dodawać ją do sałatek, ale można też na niej smażyć, chociaż ja jeszcze się nie przekonałam:). Koniecznie kupując oliwę zwracajcie uwagę, żeby była nierafinowana, tłoczona na zimno i w ciemnej butelce!
9. Pręga wołowa - skusiłam się na nią, żeby wypróbować jak smakuje, a do tego czerwone mięso jest bardzo zdrowe i tłuste - idealne na keto.
10. Majonez Kielecki - wiem, że są dwa obozy Kielecki vs Winiary, ale u mnie od zawsze w domu był Kielecki i ma lepszy skład! Wiadomo, że najlepszy byłby ten robiony w domu, ale na szybko sięgam po niego. Keto nie zawsze musi być clean, a to mój niezbędnik na tej diecie;).

Kolejną kategorią będą warzywa, nabiał i przekąski.


1. Warzywa zielone - tutaj widzicie tylko część warzyw, które kupuję i spożywam na diecie. Ogórki, brokuły, szpinak, szparagi, pomidory, cebula (tak nie zielone, ale zdrowe:)) to źródło naturalnych witamin i nie powinniśmy o nich zapominać na żadnej diecie.
2. Pieczarki - świetne źródło białka i błonnika. Super wchłaniają tłuszcz. Tutaj akurat mam w wersji grillowej. Lubię je jako zamiennik bułki w ketoburgerze:).
3. Ser kozi - ostatnio mój totalny ulubieniec, jest droższy niż inne sery, ale można sobie na niego pozwolić chociażby dlatego, że osoby z nietolerancją laktozy lub unikające nabiału nie będą się po nim źle czuły. Uwielbiam go dodawać do sałatek i ma świetne makro.
4. Mascarpone - idealne do ketodeserków. Ja jednak po kilku testach źle reaguję na niego (zapewne przez nietolerancję) i na pewien czas odstawiłam go w diecie.
5. Ser feta - kolejny ser nieco droższy, ale to taka prawdziwa feta z sera koziego i owczego, nie ta wzorowana na prawdziwą z mleka krowiego. Pierwszy raz spróbowałam tej prawdziwej fety i przepadłam. Świetny smak, nie jest aż tak słony jak podróbka i ma zbitą konsystencję, nie kruszy się.
6. Ser haloumi - bardzo fajny dodatek do burgerów, a zapiekany na grillu - bajka. Idealne makro pod keto i dla osób z nietolerancją laktozy.
7. Czekolada gorzka 95% - akurat z tej firmy jeszcze nie próbowałam i mogę Wam powiedzieć, że nie jest dobra. Jest kwaśna, czego nie lubię w czekoladach gorzkich powyżej 85%.
8. Orzeszki makadamia solone - to jest petarda!!! Ciężko się opanować i szybko można pochłonąć całe opakowanie:), ale trzeba uważać, bo ma dużo kcal i spokojnie po zjedzeniu takiego opakowania możemy sobie zafundować niemalże OMAD ;). Bardzo smaczna przekąska i niestety bardzo droga jak za tak małe opakowanie, ale uwierzcie mi warto:).

I to wszystkie zakupy z tego sklepu. Może macie jakieś swoje typy i ulubione produkty z Lidla? Jeśli tak piszcie w komentarzu, a może coś nowego przetestuję (oczywiście takiego pod keto:)). 

Trzymajcie się i do następnego posta:).

#ketopower

16:57

IF w Hashimoto

IF w Hashimoto

Czy słyszeliście o poście przerywanym? W dzisiejszym poście opowiem Wam czym jest, czy dobrze stosować go przy niedoczynności tarczycy i Hashimoto oraz czy ja go stosuję:). 


Kiedy wchodzimy na fora, blogi czy czytamy specjalistyczne książki, bardzo często pojawia się przy keto pojęcie IF. Gdy zaczęłam moją przygodę z dietą nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Dopiero w późniejszym zagłębianiu się w temat, odkryłam, ile dobrych czynników kryje się pod tym pojęciem.


Co to jest IF?

IF (ang. Intermittent Fasting) czyli post przerywany to post, w którym w określonym czasie jemy posiłki, a przez resztę pościmy.

Mamy różne okienka 12/12, 10/14, 8/16 (najbardziej popularny), 6/18 i 4/20. Oznacza to, że wybierając sobie dane okienko, np. 8/16, przez 8 godzin spożywamy posiłki, a przez 16 nie jemy nic - pościmy. Napisałam, że przez 8 godzin jemy, tzn. że nie jemy ciągle przez 8 godzin bez przerwy, ale jemy sobie tak, żeby zmieścić się w swoim deficycie kalorycznym. Można zjeść jeden posiłek (OMAD), można dwa, a nawet 3. Wszystko w zależności od preferencji:).


IF a Keto.

IF i dieta ketogeniczna to moim zdaniem idealna para. Jedząc tłuszcz, automatycznie jesteśmy syci przez dłuższy czas i IF w zasadzie wpada sam, naturalnie, bez większego wysiłku.

Zaczynając post przerywany wybrałam sobie okienko na początek 6/18. Stwierdziłam, że będąc w ketozie nie potrzebuję dłuższego okna żywienia, bo zwyczajnie nie jestem głodna. Ściągnęłam sobie aplikację na telefon Monitoring głodówki. Jest to świetna apka, która pokazuje, ile jesteśmy już na poście i jakie w tej chwili zachodzą zmiany w naszym organizmie wraz z opisem. Ustawiłam zegar i poszło. Od około 5 miesięcy stosuję post przerywany i nie wyobrażam sobie innego stylu życia. Nie chodzę ociężała jak dawniej, mój żołądek też ma czas na trawienie i uzupełnianie enzymów.

Jeśli chodzi o okienka to po tym 6/18 przez dłuższy czas byłam na 4/20, ale przez nasilające się objawy i podwyższenie TSH skróciłam ten czas znów do 6/18, a nawet 8/16.


IF a insulinooporność, Hashimoto i niedoczynność tarczycy.

Post przerywany zakłada, żeby w trakcie okna żywieniowego przesuwać sobie posiłki tak, żeby zrezygnować z jedzenia śniadań, a ostatni posiłek przed dłuższym niejedzeniem był bardziej obfity.

Przetestowałam to na sobie zaczynając okienko od godziny 13.00 a zamykając o 19.00, ale niestety u mnie nie zdało to egzaminu. Przy IO powinno się spożywać posiłek 2h po przebudzeniu i nie rezygnować z niego. U mnie największy spadek energii zauważam miedzy 10 a 12, więc na ten czas ustawiam sobie moje okno żywieniowe i zaczynam jeść. Ostatni posiłek nie może być u mnie później niż o 16.00, bo moje trawienie w godzinach wieczornych jest mocno spowolnione i bardzo źle się czuję, gdy jedzenie zalega mi długo w żołądku i skutki tego odczuwam nawet następnego dnia rano! Jeśli u Ciebie nie występują takie objawy jak u mnie to na spokojnie możesz sobie okno wydłużyć do 18.00, czyli wtedy okienko będzie wynosiło 8/16, ale przy IO radzę nie rezygnować ze śniadania i zjeść je przed 12.00.


IF a głodówki oczyszczające.

Post przerywany najczęściej jest mylony z głodówkami oczyszczającymi czyli postem, który wynosi 24h, 48h, 72h i więcej. Ja będąc codziennie na IF i tak raz w miesiącu robię sobie post 48 lub 72 godzinny, żeby oczyścić organizm z obumarłych komórek (autofagia), podwyższyć hormon wzrostu, uwrażliwić organizm na insulinę i zregenerować komórki odpornościowe. Czuję się wtedy super, nie myślę o jedzeniu, skupiam się na innych czynnościach, czuję się lżej, a mój organizm robi porządki:).


Czy podczas IF można ćwiczyć?

Owszem ruch jest jak zawsze bardzo wskazany, jednak przy IF nie musimy intensywnie i długo trenować. Wystarczy nawet 30 min dziennie, a efekty i tak są zauważalne. To dieta i deficyt są głównymi czynnikami utraty masy ciała, a trening tylko go wspomaga, tak samo jak post.


Co pić podczas niejedzenia?

Podczas postu i głodówki można pić wodę, herbatę lub kawę. Oczywiście kawa i herbata bez dodatku cukru, słodziku czy mleka. Osobiście, gdy jestem na poście staram się pić tylko wodę, nie dostarczać żanych innych substancji do organizmu, jak kofeina czy teina tylko zresetować się do zera.


Zalety IF:

  1. Spalanie tkanki tłuszczowej i przyspieszony metabolizm - badania naukowe opisują, że przy codziennym utrzymywaniu postu powyżej 16 godzin następuje spadek masy tłuszczowej i poprawia się samopoczucie.

  2. Mamy mniejszą ochotę na śmieciowe żarcie i słodycze, a do tego panujemy nad kompulsywnym objadaniem się, co przy insulinooporności, Hashimoto i zaburzeniach odżywiania jest zbawienne.

  3. Wyrzut insuliny nie jest tak częsty, bo dostarczamy pożywienie w stałych porach i w odstępach czasu.

  4. Zmniejszenie stanów zapalnych w organizmie, uregulowanie gospodarki hormonalnej.

  5. Dzięki IF uregulowałam miesiączkę (dawniej mój cykl dochodził nawet do 90 dni!)

  6. Poprawiło się trawienie, jedzenie nie zalega mi długo w żołądku. Żołądek i jelita mają czas na trawienie i wchłanianie składników z pożywienia.

  7. Poprawia się koncentracja, pamięć. Skupiam więcej uwagi na rzeczach, które robię nie uciekam i nie myślę o jedzeniu.


Co do "skutków ubocznych", które zauważyłam u siebie to jest to wzmożone pragnienie, częstomocz oraz uczucie zimna - są to raczej normalne skutki bycia na poście, ponieważ organizm oczyszcza się i potrzebuje usunąć z organizmu to co zalega. Nie przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu, piję dużo wody (zawsze staram się mieć ją pod ręką) i ubieram ciepły sweterek:).

Bardzo polecam Wam wypróbować post przerywany i poczuć na własnej skórze, jak super wpływa on na nasze zdrowie i samopoczucie. U siebie zauważyłam świetne zmiany, mimo problemów z tarczycą i na pewno nie powrócę już do starego trybu życia.

Polecam Wam też przeczytać książkę "Dieta IF post przerywany" JB Rives. W bardzo fajny, prosty sposób opisuje czym jest post, jak go stosować i jakie efekty i korzyści wnosi do naszego życia.

Książkę kupiłam sobie sama, nie jest to post sponsorowany;).





Trzymajcie się i do następnego posta:).


#ketopower

18:37

Keto chlebki - szybkie i proste przepisy

Keto chlebki - szybkie i proste przepisy

Cześć:)

Przyszedł weekend, więcej czasu na gotowanie, więc pomyślałam, że dzisiejszy post poświęcę na przepisy z chlebkami:).

Są bardzo smaczne, syte, łatwe do zrobienia, a przede wszystkim ketogeniczne i zdrowe:).

No to jedziemy:


1. Keto chleb na maśle orzechowym

Z przepisu: wegeprzepis.pl


Nigdy nie wpadłabym na to, że chleb można zrobić z masła orzechowego i jakie było moje zdziwienie, gdy spróbowałam go po upieczeniu i okazało się, że wcale nie jest słodki jak myślałam na początku:). Chlebek jest bardzo smaczny i ma mega chrupiącą skórkę. Można go też mrozić:).


Składniki:

  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego (45 g)
  • 4 jajka
  • 200 g masła orzechowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (8 g)
  • łyżeczka soli (6 g)


  1. Siemię lniane, jajka, masło orzechowe, proszek do pieczenia i sól dodajemy do jednej miski.

  2. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.

  3. W międzyczasie wszystkie składniki miksujemy do momentu połączenia.

  4. Ciasto wylewamy na blaszkę (keksówkę).

  5. Pieczemy około 40 minut (do momentu lekkiego zarumienienia), następnie dobrze jest pozostawić ciasto przez 15 minut w piekarniku aby nie opadło.


2. Keto chleb z ziarnami

z przepisu: zdrowyludek.pl




Mój zdecydowany faworyt. Tak bardzo mi posmakował, że później odtworzyłam go w formie bułek:).


Składniki:

  • 200 g mąki migdałowej
  • 60 g słonecznika
  • 50 g sezamu
  • 25 g siemienia lnianego
  • 15 g nasion chia
  • 10 g babki jajowatej
  • 6 g proszku do pieczenia
  • 8 g soli
  • 6 jajek
  • 100 g sera cheddar/edamski/gouda


Do posypania:

dynia, słonecznik


Oryginalnie były podane takie proporcje jak powyżej, ale ja go zmodyfikowałam. Wyrzuciłam sezam, bo za nim nie przepadam, a tutaj się wybijał w smaku i zmniejszyłam ilość jajek do 3, bo chciałam bardziej zbitą konsystencję i wyszedł mimo zmian super:).


  1. Wszystkie suche składniki wsypujemy do miski i mieszamy.

  2. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni.

  3. Na tarce ścieramy ser, dodajemy do suchych składników razem z jajkami i miksujemy.

  4. Foremkę wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy całe ciasto.

  5. Na górze posypujemy słonecznikiem i dynią.

  6. Pieczemy 30 min.

  7. Po upływie tego czasu pozostawiamy w piekarniku na 15 min.


Ja robię jeszcze tak, że po 30 minutach wyrzucam go z foremki i przekładam do góry nogami na kratkę, żeby spód się bardziej podpiekł, już przy wyłączonym piekarniku i zostawiam go tam przez 15 minut.


Jeśli chodzi o bułeczki robię identycznie, te same składniki co w przypadku drugiego chleba, ale bez posypki. Później możecie uformować ciasto w jaki tylko kształt chcecie. Ja zrobiłam bardziej podłużne. Układamy je na blaszce wyłożonej papierem. Pieczemy 30 min i po upływie czasu przez 15 minut zostawiamy, żeby odpoczęły.




Bardzo proste i smaczne przepisy. Myślę, że przypadną do gustu osobom, które nie lubią, jeśli smak jajka i babki jajowatej bardzo wybija się w bułkach czy chlebie.


Piszcie koniecznie czy znacie któryś z przepisów i czy Wam smakował lub czy przetestujecie, a może znacie jeszcze inny przepis, który wpasowuje się składem pod ketozę?:)


Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta.


#ketopower

17:19

Pielęgnacja skóry przy chorobach tarczycy

Pielęgnacja skóry przy chorobach tarczycy
Osoby borykające się z nadczynnością, niedoczynnością czy Hashimoto, odczuwają negatywne skutki choroby w postaci suchej, szorstkiej, pękającej skóry, kruchych, łamliwych paznokci i wypadających włosów.

W tym poście przedstawię Wam moją pielęgnację suchej skóry (w kolejnych postach będzie o włosach i paznokciach:)) w oparciu o kosmetyki, które mi pomogły/pomagają. Produkty będą z niskiej i średniej półki cenowej.


Jeśli mój wynik TSH był wysoki, skóra dawała mi znaki, że dzieje się coś niedobrego w organizmie. Cera jest sucha, ziemista, łokcie przesuszone, a stopy z nagromadzoną warstwą suchej skóry i pękającymi piętami. Pomyślicie, że wystarczy częsta pielęgnacja, więcej picia wody i po problemie. Niestety nie przy chorobach tarczycy:(. Od zawsze wypijam bardzo dużo wody, na dzień około 3-4 l, więc od wewnątrz jestem mocno nawilżona. Z pękającymi piętami zmagam się od około 4 lat… Codziennie nawilżam kremem przed położeniem się do łóżka, zakładam wygodne, bawełniane skarpety (nawet w lato), ścieram martwy naskórek… i niewiele to pomaga…:/.

U mnie sprawdzają się kremy, które są treściwe, gęste, ale nie mogą też tej skóry tylko oblepiać, muszą się wchłonąć i pozostawić na niej delikatny film. Kremy, które mają lekką i lejącą konsystencję, są bardzo niewydajne i w moim przypadku w ogóle nie nawilżają mojej skóry. Szybko się wchłaniają i za 3 minuty skóra jest od nowa sucha, a ja czuję dyskomfort do tego stopnia, że gdy zapomnę się nakremować przed snem to nie zasnę🙈.


Teraz przedstawię Wam moją złotą listę produktów, nie jest ich za dużo, ale u mnie się fajnie sprawdzają.



Twarz

Stosowałam już różne kremy do twarzy. Niestety dodatkowo przy mojej mieszanej cerze, jest ona wrażliwa i alergiczna, więc wszystkie kremy, które mają różę w składzie, obojętne czy jest to woda różana czy coś innego, bardzo podrażniają mi skórę. Staje się ona zaczerwieniona i piekąca. Obecny krem, którego używam to VIANEK intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc. Bardzo fajna formuła, nie za lekka, ale też nie za ciężka. Nawilża i pozostawia lekki film na twarzy. Ma specyficzny zapach, ale nie jest on mocno intensywny i da się przyzwyczaić. Drugim produktem jest hydrolat Lirene lawendowy. Świetne odświeżenie i nawilżenie w ciągu dnia, gdy czuję, że mam ściągniętą skórę lub po treningu, gdy chcę się odświeżyć. Do ust natomiast stosuję już chyba od roku Carmex, zazwyczaj kupuję ten klasyczny, chyba nigdy nie miałam go w owocowej wersji. Wiem, że są podzielone zdania na jego temat, ale u mnie sprawdza się fajnie. Dobrze nawilża usta na dłużej i nie wysusza ich jak przy innych pomadkach:/.

Na liście niestety nie mam żadnego kremu pod oczy, ponieważ nie udało mi się do tej pory znaleźć odpowiedniego. Gdy mam mocno przesuszoną skórę pod oczami (zdarza się, że się aż łuszczy) to stosuję maść z wit. A, ale tutaj też musi być ta jedna, konkretnie z Laboratorium z Olsztyna. Inne mają dla mnie zbyt lejącą konsystencję i jeszcze bardziej wysuszają skórę.



Ciało

Jeśli chodzi o balsamy do ciała, to tutaj również nie mam nic godnego do polecenia, ale może dlatego, że rzadko się balsamuję, bo paradoksalnie nie mam aż tak suchej skóry poza obszarami, które wyżej wymieniłam. Jedyny balsam, który dobrze wspominam to ten z Neutrogeny Body Care intensywnie odżywczy balsam (wkleję Wam zdjęcie produktu poniżej). Wydaję mi się, że on już w ogóle nie występuje w sprzedaży, a był mega! Skóra była po nim nawodniona, odżywiona i na długo czułam nawilżenie.

Dłonie

Przewinęło się przez moje dłonie tyle kremów, że nie byłabym w stanie ich zliczyć. Drogeryjne, z Oriflamu, ze sklepików osiedlowych i z Avonu. Jedyny i dobrze nawilżający moje dłonie krem to Avon glicerynowy krem do rąk i paznokci z witaminą E i jaśminem. Jest treściwy, ma fajną konsystencję, pozostawia delikatny film. Godnym polecenia był również krem z Avonu intensywnie pielęgnujący z olejkiem z otrębów ryżowych i kompleksem nawilżającym, ale już od bardzo dawna nie ma go w ofercie, oraz Garnier Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry.

Oczywiście do dłoni i łokci również świetnie sprawdzi się uniwersalna maść z witaminą A. Stosuję ją już w bardzo podbramkowych sytuacjach, gdy moja skóra łuszczy się i jest mocno spierzchnięta.







Pięty



Pięty to dla mnie temat rzeka. Całe stosy kremów, peelingów do stóp, skarpetek złuszczających. W tej chwili najlepiej sprawdza mi się krem Nivea zwykły klasyczny oraz Avon kuracja lawendowa do stóp. Najlepsze kremy, które nie powodują, że skóra od razu "wypija" krem i pięty nie pękają tak szybko. Chociaż teraz, gdy już schudłam 27 kg, moja skóra pęka mniej, ale jeśli ją przesuszę lub mocniej zetrę naskórek, pęka od razu.

Wtedy najlepiej na takie pęknięte pięty sprawdza mi się opatrunek z witaminą A. Jedna noc i rany się zabliźniają.

Godnymi polecenia są też skarpetki złuszczające. Najlepsze dla mnie to te z EpilFeet. Mocno złuszczają nawet gruby naskórek. Drugimi skarpetami, które spełniają swoją rolę są skarpety Exfoliating foot mask. Mają słabsze działanie niż te z Epila, ale też fajnie złuszczają. Nakładam je zawsze na 90 minut uprzednio lekko ścierając naskórek, żeby było go mniej, bo sobie nie poradzą z grubszym i następnie po upływie 90 minut letnią wodą zmywam płyn. Po około 5-7 dniach naskórek zaczyna się złuszczać. Fajnie jest wtedy robić sobie moczenie stóp w ciepłej wodzie z solą himalajską, żeby przyspieszyć proces złuszczania.

U mnie fajnie sprawdza się też krem o właściwościach złuszczających Cremobaza z 50% mocznika. Nie złuszcza mocno twardego naskórka, ale go wygładza. Fajna jest też maść Dernilan na pękające pięty. Redukuje ból i przyspiesza gojenie się ran.

Na zdjęciu możecie zobaczyć jeszcze jeden produkt Fusswohl krem do stóp redukujący zrogowacenia. Mam do niego mieszane uczucia. Niby konsystencję ma lejącą, ale natłuszcza skórę dość fajnie. Jedynie do tej pory (stosuję go codziennie przez 7 dni) nie zauważyłam żadnych efektów.






A Wy jakie mieliście przygody z pielęgnacją? Co się u Was sprawdza? Z chęcią poczytam i też wypróbuję nowości, które u Was się sprawdzają:). A może macie jakieś sprawdzone patenty i naturalne metody walki z suchą skórą? Piszcie w komentarzach:).


Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta.


#ketopower


18:36

Jedna sałatka, cztery rodzaje podania jajek + bonusowy przepis :)

Jedna sałatka, cztery rodzaje podania jajek + bonusowy przepis :)
Dzisiaj będzie krócej niż ostatnio;), a to dlatego, że mam dla Was przepisy wykorzystujące jajka na kilka sposobów. Jajka są zdrowe, a w naszej diecie są bardzo ważne. Zawierają białko dobrze przyswajalne przez nasz organizm. Ponadto posiadają mnóstwo witamin i minerałów.
Nie bójmy się jajek. Uważa się, że jajka podnoszą poziom cholesterolu, a to prowadzi do miażdżycy. Tymczasem zawierają one witaminy, które podnoszą "dobry" cholesterol HDL a obniżają "zły" LDL. Według WHO powinniśmy spożywać 10 jaj tygodniowo, wliczając w to także jajka w ciastach i makaronach.

Chciałabym się z Wami podzielić przepisami na pyszną sałatkę wiosenną podaną z jajkami w różnych odsłonach. Dodatkowo pod każdym przepisem podam Wam makro w obliczeniu na jedną porcję.

1. Jajko ugotowane na twardo.


  • 2 jajka
  • 2 parówki (zwracajcie uwagę na skład, bo potrafi być w nich niezły syf, ja zawsze kupuje w lidlu Pikok Pure)
  • Rukola 10 g
  • Sałata lodowa 40 g
  • Pomidor 50 g
  • Ogórek 40 g
  • Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
  • Kiełki brokułu do dekoracji
  • Słonecznik do dekoracji
  • Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
  • Sól
  • Pieprz
Jajka gotuję na twardo, parówki wrzucam na chwilę do wrzątku (wtedy nie tracą swoich właściwości), do miseczki rwę sałatę lodową, dodaję rukolę, pomidora z ogórkiem kroję w kosteczkę, dokładam oliwki (dodaję je w całości, ale można je również pokroić). Po sparzeniu parówek kroję je w talarki i wszystko mieszam z majonezem. Jajka obieram, rozkrajam na 4 części i układam na sałatce. Posypuję kiełkami i słonecznikiem i gotowe:).

Makro:
Kcal: 676 
T: 59 g
B: 31 g
W: 9 g (tutaj węgle pochodzą głownie z warzyw i są to węglowodany złożone, więc nie należy się ich bać:)).

2. Jajecznica na masełku.


Tutaj sałatka identyczna jak w pierwszym przepisie, ale bez parówek. Wersja bardziej wegetariańska:). Różnicą jest struktura jajek - tutaj mamy je w formie jajecznicy, ale mało ściętej, ponieważ zachowuje wtedy więcej wartości. 
  • 2 jajka
  • Masło 10 g (ale jeśli chcecie bardziej podbić tłuszcze można dodać więcej)
  • Rukola 10 g
  • Sałata lodowa 40 g
  • Pomidor 50 g
  • Ogórek 40 g
  • Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
  • Kiełki brokułu do dekoracji
  • Słonecznik do dekoracji
  • Szczypiorek
  • Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
  • Sól
  • Pieprz
Jajka smażę na masełku do delikatnego ścięcia i układam na sałacie. Ta wersja jest chyba moją ulubioną z wszystkich dzisiaj przedstawionych;).

Makro:
Kcal: 534
T: 48 g
B: 19 g
W: 8 g

3. Jajka sadzone.


Tutaj wersja z jajkiem sadzonym, analogicznie jak w poprzednim przepisie sałatka bez parówek. Jajko też najlepiej żeby miało płynne żółtko. Nie mogłam się długo przekonać do takiej struktury żółtka, ale teraz już coraz mniej mi to przeszkadza i wiem, że jest zdrowe!
  • 2 jajka
  • Masło 10 g
  • Rukola 10 g
  • Sałata lodowa 40 g
  • Pomidor 50 g
  • Ogórek 40 g
  • Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
  • Kiełki brokułu do dekoracji
  • Słonecznik do dekoracji
  • Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
  • Sól
  • Pieprz
Makro: 
Kcal: 534 
T: 48 g
B: 19 g
W: 8 g

4. Omlet.


Omlet też jest fajną alternatywą, gdy nie mamy ochoty na zwyczajną jajecznicę:).
  • 2 jajka
  • 2 frankfurterki (u mnie Lidl Pikok Pure)
  • Masło 10 g
  • Rukola 10 g
  • Sałata lodowa 40 g
  • Pomidor 50 g
  • Ogórek 40 g
  • Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
  • Kiełki brokułu do dekoracji
  • Słonecznik do dekoracji
  • Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
  • Sól
  • Pieprz
Na patelni roztapiam masło, wrzucam pokrojone w talarki frankfurterki i chwilę podsmażam, ale nie za długo, żeby masło się nie przypaliło. W miseczce rozbijam jajka, dodaję pieprz, sól i delikatnie roztrzepuję widelcem. Następnie wlewam masę jajeczną na patelnię do frankfurterek i przykrywam pokrywką. Po około 3 minutach sprawdzam czy wierzchnia część omleta jest jeszcze płynna i przerzucam na drugą stronę na chwilkę. Po chwili nakładam na talerz i gotowe:).

Makro bez chleba:
Kcal: 754
T: 61 g
B: 30 g
W: 9 g

5. Szakszuka jako bonus, bo to też fajna alternatywa, żeby wykorzystać jajka;).


Bardzo smaczne i aromatyczne danie. Do tego syte i mało kaloryczne:).
  • 3 jajka
  • Olej kokosowy 12 g
  • Cebula 50 g
  • Papryka 50 g
  • Pomidory 230 g
  • Pomidory krojone z oregano i bazylią Pudliszki (może być też koncentrat pomidorowy lub passata) 120 g
  • Kiełki brokułu do dekoracji
  • Sól
  • Pieprz
Na patelni rozpuszczam olej kokosowy, cebulkę kroję w kostkę tak samo jak paprykę. Wrzucam na patelnię i smażę aż cebulka się zarumieni, a papryka zmięknie. Następnie dodaję pomidory pokrojone w kostkę i chwilkę podsmażam. Jako następne na patelni lądują pomidory krojone i wszystko razem mieszam. Wbijam jajka i przykrywam pokrywką. Po ok. 5 min sprawdzam czy białko jest jeszcze płynne. 
Gdy jajko jest już idealnie ścięte przekładam na talerz i zajmuję się konsumowaniem;).
Na zdjęciu mam jeszcze keto chlebek z ziarnami i masełkiem. Przepis już niedługo w kolejnym poście z przepisami:).

Kcal: 437 
T: 28 g
B: 26 g
W: 22 g (tutaj mamy więcej węgli niż w poprzednich przepisach, bo mamy dodanych więcej warzyw, ale jak już pisałam, węgli pochodzących z warzyw nie musimy się obawiać;)).

Mam nadzieję, że któreś z dań przypadnie Wam do gustu. Dawajcie znać czy lubicie jajka i w jakiej formie. Jeśli wykorzystacie któryś z przepisów, napiszcie jak Wam smakuje;).

Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta:).

#ketopower


Copyright © Keto_oncia , Blogger