16:42
Dzień jedzenia
17:34
Nabiał - czy do końca taki zdrowy?
- Stany zapalne w organizmie - przy Hashimoto samo przez się sugeruje, żeby wyeliminować nabiał z diety, bo on jeszcze bardziej nasila stan zapalny, który i tak już w organizmie mamy.
- Zatrzymanie wody w organizmie.
- Wzdęcia i alergie pokarmowe.
- Nabiał wcale nie powoduje, że nasze kości są zdrowe i mocne - jak wykazały badania na przestrzeni 20 lat, kobiety spożywały 3 szklaki mleka dziennie i były narażone bardziej na złamania, niż osoby, które piły go mniej. Wszystko przez galaktozę, która znajduje się w laktozie i utrudnia wchłanianie się wapnia.
- Obecne w mleku hormony spowalniają metabolizm i wpływają negatywnie na stan naszej cery.
- U mnie spożywanie codziennie nabiału bez dnia przerwy, powodowało bóle głowy i migreny nawet na keto!
- ser kozi,
- mozzarella (ale do sprawdzenia, u mnie nie wywołuje "skutków ubocznych"),
- ser cheddar i sery długo dojrzewające,
- ser grana padano,
- feta (ale prawdziwa! nie zamienniki),
- śmietanka kokosowa,
- mleko kokosowe,
- mleko migdałowe.
16:46
Ketozakupy z Lidla
16:57
IF w Hashimoto
Czy słyszeliście o poście przerywanym? W dzisiejszym poście opowiem Wam czym jest, czy dobrze stosować go przy niedoczynności tarczycy i Hashimoto oraz czy ja go stosuję:).
Kiedy wchodzimy na fora, blogi czy czytamy specjalistyczne książki, bardzo często pojawia się przy keto pojęcie IF. Gdy zaczęłam moją przygodę z dietą nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Dopiero w późniejszym zagłębianiu się w temat, odkryłam, ile dobrych czynników kryje się pod tym pojęciem.
Co to jest IF?
IF (ang. Intermittent Fasting) czyli post przerywany to post, w którym w określonym czasie jemy posiłki, a przez resztę pościmy.
Mamy różne okienka 12/12, 10/14, 8/16 (najbardziej popularny), 6/18 i 4/20. Oznacza to, że wybierając sobie dane okienko, np. 8/16, przez 8 godzin spożywamy posiłki, a przez 16 nie jemy nic - pościmy. Napisałam, że przez 8 godzin jemy, tzn. że nie jemy ciągle przez 8 godzin bez przerwy, ale jemy sobie tak, żeby zmieścić się w swoim deficycie kalorycznym. Można zjeść jeden posiłek (OMAD), można dwa, a nawet 3. Wszystko w zależności od preferencji:).
IF a Keto.
IF i dieta ketogeniczna to moim zdaniem idealna para. Jedząc tłuszcz, automatycznie jesteśmy syci przez dłuższy czas i IF w zasadzie wpada sam, naturalnie, bez większego wysiłku.
Zaczynając post przerywany wybrałam sobie okienko na początek 6/18. Stwierdziłam, że będąc w ketozie nie potrzebuję dłuższego okna żywienia, bo zwyczajnie nie jestem głodna. Ściągnęłam sobie aplikację na telefon Monitoring głodówki. Jest to świetna apka, która pokazuje, ile jesteśmy już na poście i jakie w tej chwili zachodzą zmiany w naszym organizmie wraz z opisem. Ustawiłam zegar i poszło. Od około 5 miesięcy stosuję post przerywany i nie wyobrażam sobie innego stylu życia. Nie chodzę ociężała jak dawniej, mój żołądek też ma czas na trawienie i uzupełnianie enzymów.
Jeśli chodzi o okienka to po tym 6/18 przez dłuższy czas byłam na 4/20, ale przez nasilające się objawy i podwyższenie TSH skróciłam ten czas znów do 6/18, a nawet 8/16.
IF a insulinooporność, Hashimoto i niedoczynność tarczycy.
Post przerywany zakłada, żeby w trakcie okna żywieniowego przesuwać sobie posiłki tak, żeby zrezygnować z jedzenia śniadań, a ostatni posiłek przed dłuższym niejedzeniem był bardziej obfity.
Przetestowałam to na sobie zaczynając okienko od godziny 13.00 a zamykając o 19.00, ale niestety u mnie nie zdało to egzaminu. Przy IO powinno się spożywać posiłek 2h po przebudzeniu i nie rezygnować z niego. U mnie największy spadek energii zauważam miedzy 10 a 12, więc na ten czas ustawiam sobie moje okno żywieniowe i zaczynam jeść. Ostatni posiłek nie może być u mnie później niż o 16.00, bo moje trawienie w godzinach wieczornych jest mocno spowolnione i bardzo źle się czuję, gdy jedzenie zalega mi długo w żołądku i skutki tego odczuwam nawet następnego dnia rano! Jeśli u Ciebie nie występują takie objawy jak u mnie to na spokojnie możesz sobie okno wydłużyć do 18.00, czyli wtedy okienko będzie wynosiło 8/16, ale przy IO radzę nie rezygnować ze śniadania i zjeść je przed 12.00.
IF a głodówki oczyszczające.
Post przerywany najczęściej jest mylony z głodówkami oczyszczającymi czyli postem, który wynosi 24h, 48h, 72h i więcej. Ja będąc codziennie na IF i tak raz w miesiącu robię sobie post 48 lub 72 godzinny, żeby oczyścić organizm z obumarłych komórek (autofagia), podwyższyć hormon wzrostu, uwrażliwić organizm na insulinę i zregenerować komórki odpornościowe. Czuję się wtedy super, nie myślę o jedzeniu, skupiam się na innych czynnościach, czuję się lżej, a mój organizm robi porządki:).
Czy podczas IF można ćwiczyć?
Owszem ruch jest jak zawsze bardzo wskazany, jednak przy IF nie musimy intensywnie i długo trenować. Wystarczy nawet 30 min dziennie, a efekty i tak są zauważalne. To dieta i deficyt są głównymi czynnikami utraty masy ciała, a trening tylko go wspomaga, tak samo jak post.
Co pić podczas niejedzenia?
Podczas postu i głodówki można pić wodę, herbatę lub kawę. Oczywiście kawa i herbata bez dodatku cukru, słodziku czy mleka. Osobiście, gdy jestem na poście staram się pić tylko wodę, nie dostarczać żanych innych substancji do organizmu, jak kofeina czy teina tylko zresetować się do zera.
Zalety IF:
Spalanie tkanki tłuszczowej i przyspieszony metabolizm - badania naukowe opisują, że przy codziennym utrzymywaniu postu powyżej 16 godzin następuje spadek masy tłuszczowej i poprawia się samopoczucie.
Mamy mniejszą ochotę na śmieciowe żarcie i słodycze, a do tego panujemy nad kompulsywnym objadaniem się, co przy insulinooporności, Hashimoto i zaburzeniach odżywiania jest zbawienne.
Wyrzut insuliny nie jest tak częsty, bo dostarczamy pożywienie w stałych porach i w odstępach czasu.
Zmniejszenie stanów zapalnych w organizmie, uregulowanie gospodarki hormonalnej.
Dzięki IF uregulowałam miesiączkę (dawniej mój cykl dochodził nawet do 90 dni!)
Poprawiło się trawienie, jedzenie nie zalega mi długo w żołądku. Żołądek i jelita mają czas na trawienie i wchłanianie składników z pożywienia.
Poprawia się koncentracja, pamięć. Skupiam więcej uwagi na rzeczach, które robię nie uciekam i nie myślę o jedzeniu.
Bardzo polecam Wam wypróbować post przerywany i poczuć na własnej skórze, jak super wpływa on na nasze zdrowie i samopoczucie. U siebie zauważyłam świetne zmiany, mimo problemów z tarczycą i na pewno nie powrócę już do starego trybu życia.
Polecam Wam też przeczytać książkę "Dieta IF post przerywany" JB Rives. W bardzo fajny, prosty sposób opisuje czym jest post, jak go stosować i jakie efekty i korzyści wnosi do naszego życia.
Książkę kupiłam sobie sama, nie jest to post sponsorowany;).
Trzymajcie się i do następnego posta:).
#ketopower
18:37
Keto chlebki - szybkie i proste przepisy
Cześć:)
Przyszedł weekend, więcej czasu na gotowanie, więc pomyślałam, że dzisiejszy post poświęcę na przepisy z chlebkami:).
Są bardzo smaczne, syte, łatwe do zrobienia, a przede wszystkim ketogeniczne i zdrowe:).
No to jedziemy:
1. Keto chleb na maśle orzechowym
Nigdy nie wpadłabym na to, że chleb można zrobić z masła orzechowego i jakie było moje zdziwienie, gdy spróbowałam go po upieczeniu i okazało się, że wcale nie jest słodki jak myślałam na początku:). Chlebek jest bardzo smaczny i ma mega chrupiącą skórkę. Można go też mrozić:).
Składniki:
- 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego (45 g)
- 4 jajka
- 200 g masła orzechowego
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia (8 g)
- łyżeczka soli (6 g)
Siemię lniane, jajka, masło orzechowe, proszek do pieczenia i sól dodajemy do jednej miski.
Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
W międzyczasie wszystkie składniki miksujemy do momentu połączenia.
Ciasto wylewamy na blaszkę (keksówkę).
Pieczemy około 40 minut (do momentu lekkiego zarumienienia), następnie dobrze jest pozostawić ciasto przez 15 minut w piekarniku aby nie opadło.
2. Keto chleb z ziarnami
z przepisu: zdrowyludek.pl
Mój zdecydowany faworyt. Tak bardzo mi posmakował, że później odtworzyłam go w formie bułek:).
Składniki:
- 200 g mąki migdałowej
- 60 g słonecznika
- 50 g sezamu
- 25 g siemienia lnianego
- 15 g nasion chia
- 10 g babki jajowatej
- 6 g proszku do pieczenia
- 8 g soli
- 6 jajek
- 100 g sera cheddar/edamski/gouda
Do posypania:
dynia, słonecznik
Oryginalnie były podane takie proporcje jak powyżej, ale ja go zmodyfikowałam. Wyrzuciłam sezam, bo za nim nie przepadam, a tutaj się wybijał w smaku i zmniejszyłam ilość jajek do 3, bo chciałam bardziej zbitą konsystencję i wyszedł mimo zmian super:).
Wszystkie suche składniki wsypujemy do miski i mieszamy.
Nastawiamy piekarnik na 180 stopni.
Na tarce ścieramy ser, dodajemy do suchych składników razem z jajkami i miksujemy.
Foremkę wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy całe ciasto.
Na górze posypujemy słonecznikiem i dynią.
Pieczemy 30 min.
Po upływie tego czasu pozostawiamy w piekarniku na 15 min.
Ja robię jeszcze tak, że po 30 minutach wyrzucam go z foremki i przekładam do góry nogami na kratkę, żeby spód się bardziej podpiekł, już przy wyłączonym piekarniku i zostawiam go tam przez 15 minut.
Jeśli chodzi o bułeczki robię identycznie, te same składniki co w przypadku drugiego chleba, ale bez posypki. Później możecie uformować ciasto w jaki tylko kształt chcecie. Ja zrobiłam bardziej podłużne. Układamy je na blaszce wyłożonej papierem. Pieczemy 30 min i po upływie czasu przez 15 minut zostawiamy, żeby odpoczęły.
Bardzo proste i smaczne przepisy. Myślę, że przypadną do gustu osobom, które nie lubią, jeśli smak jajka i babki jajowatej bardzo wybija się w bułkach czy chlebie.
Piszcie koniecznie czy znacie któryś z przepisów i czy Wam smakował lub czy przetestujecie, a może znacie jeszcze inny przepis, który wpasowuje się składem pod ketozę?:)
Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta.
#ketopower
17:19
Pielęgnacja skóry przy chorobach tarczycy
W tym poście przedstawię Wam moją pielęgnację suchej skóry (w kolejnych postach będzie o włosach i paznokciach:)) w oparciu o kosmetyki, które mi pomogły/pomagają. Produkty będą z niskiej i średniej półki cenowej.
Jeśli mój wynik TSH był wysoki, skóra dawała mi znaki, że dzieje się coś niedobrego w organizmie. Cera jest sucha, ziemista, łokcie przesuszone, a stopy z nagromadzoną warstwą suchej skóry i pękającymi piętami. Pomyślicie, że wystarczy częsta pielęgnacja, więcej picia wody i po problemie. Niestety nie przy chorobach tarczycy:(. Od zawsze wypijam bardzo dużo wody, na dzień około 3-4 l, więc od wewnątrz jestem mocno nawilżona. Z pękającymi piętami zmagam się od około 4 lat… Codziennie nawilżam kremem przed położeniem się do łóżka, zakładam wygodne, bawełniane skarpety (nawet w lato), ścieram martwy naskórek… i niewiele to pomaga…:/.
U mnie sprawdzają się kremy, które są treściwe, gęste, ale nie mogą też tej skóry tylko oblepiać, muszą się wchłonąć i pozostawić na niej delikatny film. Kremy, które mają lekką i lejącą konsystencję, są bardzo niewydajne i w moim przypadku w ogóle nie nawilżają mojej skóry. Szybko się wchłaniają i za 3 minuty skóra jest od nowa sucha, a ja czuję dyskomfort do tego stopnia, że gdy zapomnę się nakremować przed snem to nie zasnę🙈.
Teraz przedstawię Wam moją złotą listę produktów, nie jest ich za dużo, ale u mnie się fajnie sprawdzają.
Twarz
Stosowałam już różne kremy do twarzy. Niestety dodatkowo przy mojej mieszanej cerze, jest ona wrażliwa i alergiczna, więc wszystkie kremy, które mają różę w składzie, obojętne czy jest to woda różana czy coś innego, bardzo podrażniają mi skórę. Staje się ona zaczerwieniona i piekąca. Obecny krem, którego używam to VIANEK intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc. Bardzo fajna formuła, nie za lekka, ale też nie za ciężka. Nawilża i pozostawia lekki film na twarzy. Ma specyficzny zapach, ale nie jest on mocno intensywny i da się przyzwyczaić. Drugim produktem jest hydrolat Lirene lawendowy. Świetne odświeżenie i nawilżenie w ciągu dnia, gdy czuję, że mam ściągniętą skórę lub po treningu, gdy chcę się odświeżyć. Do ust natomiast stosuję już chyba od roku Carmex, zazwyczaj kupuję ten klasyczny, chyba nigdy nie miałam go w owocowej wersji. Wiem, że są podzielone zdania na jego temat, ale u mnie sprawdza się fajnie. Dobrze nawilża usta na dłużej i nie wysusza ich jak przy innych pomadkach:/.Na liście niestety nie mam żadnego kremu pod oczy, ponieważ nie udało mi się do tej pory znaleźć odpowiedniego. Gdy mam mocno przesuszoną skórę pod oczami (zdarza się, że się aż łuszczy) to stosuję maść z wit. A, ale tutaj też musi być ta jedna, konkretnie z Laboratorium z Olsztyna. Inne mają dla mnie zbyt lejącą konsystencję i jeszcze bardziej wysuszają skórę.
Ciało
Jeśli chodzi o balsamy do ciała, to tutaj również nie mam nic godnego do polecenia, ale może dlatego, że rzadko się balsamuję, bo paradoksalnie nie mam aż tak suchej skóry poza obszarami, które wyżej wymieniłam. Jedyny balsam, który dobrze wspominam to ten z Neutrogeny Body Care intensywnie odżywczy balsam (wkleję Wam zdjęcie produktu poniżej). Wydaję mi się, że on już w ogóle nie występuje w sprzedaży, a był mega! Skóra była po nim nawodniona, odżywiona i na długo czułam nawilżenie.Dłonie
Przewinęło się przez moje dłonie tyle kremów, że nie byłabym w stanie ich zliczyć. Drogeryjne, z Oriflamu, ze sklepików osiedlowych i z Avonu. Jedyny i dobrze nawilżający moje dłonie krem to Avon glicerynowy krem do rąk i paznokci z witaminą E i jaśminem. Jest treściwy, ma fajną konsystencję, pozostawia delikatny film. Godnym polecenia był również krem z Avonu intensywnie pielęgnujący z olejkiem z otrębów ryżowych i kompleksem nawilżającym, ale już od bardzo dawna nie ma go w ofercie, oraz Garnier Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry.Oczywiście do dłoni i łokci również świetnie sprawdzi się uniwersalna maść z witaminą A. Stosuję ją już w bardzo podbramkowych sytuacjach, gdy moja skóra łuszczy się i jest mocno spierzchnięta.
Pięty
Pięty to dla mnie temat rzeka. Całe stosy kremów, peelingów do stóp, skarpetek złuszczających. W tej chwili najlepiej sprawdza mi się krem Nivea zwykły klasyczny oraz Avon kuracja lawendowa do stóp. Najlepsze kremy, które nie powodują, że skóra od razu "wypija" krem i pięty nie pękają tak szybko. Chociaż teraz, gdy już schudłam 27 kg, moja skóra pęka mniej, ale jeśli ją przesuszę lub mocniej zetrę naskórek, pęka od razu.
Wtedy najlepiej na takie pęknięte pięty sprawdza mi się opatrunek z witaminą A. Jedna noc i rany się zabliźniają.
Godnymi polecenia są też skarpetki złuszczające. Najlepsze dla mnie to te z EpilFeet. Mocno złuszczają nawet gruby naskórek. Drugimi skarpetami, które spełniają swoją rolę są skarpety Exfoliating foot mask. Mają słabsze działanie niż te z Epila, ale też fajnie złuszczają. Nakładam je zawsze na 90 minut uprzednio lekko ścierając naskórek, żeby było go mniej, bo sobie nie poradzą z grubszym i następnie po upływie 90 minut letnią wodą zmywam płyn. Po około 5-7 dniach naskórek zaczyna się złuszczać. Fajnie jest wtedy robić sobie moczenie stóp w ciepłej wodzie z solą himalajską, żeby przyspieszyć proces złuszczania.
U mnie fajnie sprawdza się też krem o właściwościach złuszczających Cremobaza z 50% mocznika. Nie złuszcza mocno twardego naskórka, ale go wygładza. Fajna jest też maść Dernilan na pękające pięty. Redukuje ból i przyspiesza gojenie się ran.
Na zdjęciu możecie zobaczyć jeszcze jeden produkt Fusswohl krem do stóp redukujący zrogowacenia. Mam do niego mieszane uczucia. Niby konsystencję ma lejącą, ale natłuszcza skórę dość fajnie. Jedynie do tej pory (stosuję go codziennie przez 7 dni) nie zauważyłam żadnych efektów.
A Wy jakie mieliście przygody z pielęgnacją? Co się u Was sprawdza? Z chęcią poczytam i też wypróbuję nowości, które u Was się sprawdzają:). A może macie jakieś sprawdzone patenty i naturalne metody walki z suchą skórą? Piszcie w komentarzach:).
Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta.
#ketopower
18:36
Jedna sałatka, cztery rodzaje podania jajek + bonusowy przepis :)
- 2 jajka
- 2 parówki (zwracajcie uwagę na skład, bo potrafi być w nich niezły syf, ja zawsze kupuje w lidlu Pikok Pure)
- Rukola 10 g
- Sałata lodowa 40 g
- Pomidor 50 g
- Ogórek 40 g
- Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
- Kiełki brokułu do dekoracji
- Słonecznik do dekoracji
- Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
- Sól
- Pieprz
- 2 jajka
- Masło 10 g (ale jeśli chcecie bardziej podbić tłuszcze można dodać więcej)
- Rukola 10 g
- Sałata lodowa 40 g
- Pomidor 50 g
- Ogórek 40 g
- Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
- Kiełki brokułu do dekoracji
- Słonecznik do dekoracji
- Szczypiorek
- Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
- Sól
- Pieprz
- 2 jajka
- Masło 10 g
- Rukola 10 g
- Sałata lodowa 40 g
- Pomidor 50 g
- Ogórek 40 g
- Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
- Kiełki brokułu do dekoracji
- Słonecznik do dekoracji
- Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
- Sól
- Pieprz
- 2 jajka
- 2 frankfurterki (u mnie Lidl Pikok Pure)
- Masło 10 g
- Rukola 10 g
- Sałata lodowa 40 g
- Pomidor 50 g
- Ogórek 40 g
- Oliwki czarne (mogą być też zielone, jakie lubisz:)) 25 g
- Kiełki brokułu do dekoracji
- Słonecznik do dekoracji
- Majonez (u mnie zawsze Kielecki, bo ma dobry skład) 30 g
- Sól
- Pieprz
- 3 jajka
- Olej kokosowy 12 g
- Cebula 50 g
- Papryka 50 g
- Pomidory 230 g
- Pomidory krojone z oregano i bazylią Pudliszki (może być też koncentrat pomidorowy lub passata) 120 g
- Kiełki brokułu do dekoracji
- Sól
- Pieprz



















