W tym poście przedstawię Wam moją pielęgnację suchej skóry (w kolejnych postach będzie o włosach i paznokciach:)) w oparciu o kosmetyki, które mi pomogły/pomagają. Produkty będą z niskiej i średniej półki cenowej.
Jeśli mój wynik TSH był wysoki, skóra dawała mi znaki, że dzieje się coś niedobrego w organizmie. Cera jest sucha, ziemista, łokcie przesuszone, a stopy z nagromadzoną warstwą suchej skóry i pękającymi piętami. Pomyślicie, że wystarczy częsta pielęgnacja, więcej picia wody i po problemie. Niestety nie przy chorobach tarczycy:(. Od zawsze wypijam bardzo dużo wody, na dzień około 3-4 l, więc od wewnątrz jestem mocno nawilżona. Z pękającymi piętami zmagam się od około 4 lat… Codziennie nawilżam kremem przed położeniem się do łóżka, zakładam wygodne, bawełniane skarpety (nawet w lato), ścieram martwy naskórek… i niewiele to pomaga…:/.
U mnie sprawdzają się kremy, które są treściwe, gęste, ale nie mogą też tej skóry tylko oblepiać, muszą się wchłonąć i pozostawić na niej delikatny film. Kremy, które mają lekką i lejącą konsystencję, są bardzo niewydajne i w moim przypadku w ogóle nie nawilżają mojej skóry. Szybko się wchłaniają i za 3 minuty skóra jest od nowa sucha, a ja czuję dyskomfort do tego stopnia, że gdy zapomnę się nakremować przed snem to nie zasnę🙈.
Teraz przedstawię Wam moją złotą listę produktów, nie jest ich za dużo, ale u mnie się fajnie sprawdzają.
Twarz
Stosowałam już różne kremy do twarzy. Niestety dodatkowo przy mojej mieszanej cerze, jest ona wrażliwa i alergiczna, więc wszystkie kremy, które mają różę w składzie, obojętne czy jest to woda różana czy coś innego, bardzo podrażniają mi skórę. Staje się ona zaczerwieniona i piekąca. Obecny krem, którego używam to VIANEK intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc. Bardzo fajna formuła, nie za lekka, ale też nie za ciężka. Nawilża i pozostawia lekki film na twarzy. Ma specyficzny zapach, ale nie jest on mocno intensywny i da się przyzwyczaić. Drugim produktem jest hydrolat Lirene lawendowy. Świetne odświeżenie i nawilżenie w ciągu dnia, gdy czuję, że mam ściągniętą skórę lub po treningu, gdy chcę się odświeżyć. Do ust natomiast stosuję już chyba od roku Carmex, zazwyczaj kupuję ten klasyczny, chyba nigdy nie miałam go w owocowej wersji. Wiem, że są podzielone zdania na jego temat, ale u mnie sprawdza się fajnie. Dobrze nawilża usta na dłużej i nie wysusza ich jak przy innych pomadkach:/.Na liście niestety nie mam żadnego kremu pod oczy, ponieważ nie udało mi się do tej pory znaleźć odpowiedniego. Gdy mam mocno przesuszoną skórę pod oczami (zdarza się, że się aż łuszczy) to stosuję maść z wit. A, ale tutaj też musi być ta jedna, konkretnie z Laboratorium z Olsztyna. Inne mają dla mnie zbyt lejącą konsystencję i jeszcze bardziej wysuszają skórę.
Ciało
Jeśli chodzi o balsamy do ciała, to tutaj również nie mam nic godnego do polecenia, ale może dlatego, że rzadko się balsamuję, bo paradoksalnie nie mam aż tak suchej skóry poza obszarami, które wyżej wymieniłam. Jedyny balsam, który dobrze wspominam to ten z Neutrogeny Body Care intensywnie odżywczy balsam (wkleję Wam zdjęcie produktu poniżej). Wydaję mi się, że on już w ogóle nie występuje w sprzedaży, a był mega! Skóra była po nim nawodniona, odżywiona i na długo czułam nawilżenie.Dłonie
Przewinęło się przez moje dłonie tyle kremów, że nie byłabym w stanie ich zliczyć. Drogeryjne, z Oriflamu, ze sklepików osiedlowych i z Avonu. Jedyny i dobrze nawilżający moje dłonie krem to Avon glicerynowy krem do rąk i paznokci z witaminą E i jaśminem. Jest treściwy, ma fajną konsystencję, pozostawia delikatny film. Godnym polecenia był również krem z Avonu intensywnie pielęgnujący z olejkiem z otrębów ryżowych i kompleksem nawilżającym, ale już od bardzo dawna nie ma go w ofercie, oraz Garnier Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry.Oczywiście do dłoni i łokci również świetnie sprawdzi się uniwersalna maść z witaminą A. Stosuję ją już w bardzo podbramkowych sytuacjach, gdy moja skóra łuszczy się i jest mocno spierzchnięta.
Pięty
Pięty to dla mnie temat rzeka. Całe stosy kremów, peelingów do stóp, skarpetek złuszczających. W tej chwili najlepiej sprawdza mi się krem Nivea zwykły klasyczny oraz Avon kuracja lawendowa do stóp. Najlepsze kremy, które nie powodują, że skóra od razu "wypija" krem i pięty nie pękają tak szybko. Chociaż teraz, gdy już schudłam 27 kg, moja skóra pęka mniej, ale jeśli ją przesuszę lub mocniej zetrę naskórek, pęka od razu.
Wtedy najlepiej na takie pęknięte pięty sprawdza mi się opatrunek z witaminą A. Jedna noc i rany się zabliźniają.
Godnymi polecenia są też skarpetki złuszczające. Najlepsze dla mnie to te z EpilFeet. Mocno złuszczają nawet gruby naskórek. Drugimi skarpetami, które spełniają swoją rolę są skarpety Exfoliating foot mask. Mają słabsze działanie niż te z Epila, ale też fajnie złuszczają. Nakładam je zawsze na 90 minut uprzednio lekko ścierając naskórek, żeby było go mniej, bo sobie nie poradzą z grubszym i następnie po upływie 90 minut letnią wodą zmywam płyn. Po około 5-7 dniach naskórek zaczyna się złuszczać. Fajnie jest wtedy robić sobie moczenie stóp w ciepłej wodzie z solą himalajską, żeby przyspieszyć proces złuszczania.
U mnie fajnie sprawdza się też krem o właściwościach złuszczających Cremobaza z 50% mocznika. Nie złuszcza mocno twardego naskórka, ale go wygładza. Fajna jest też maść Dernilan na pękające pięty. Redukuje ból i przyspiesza gojenie się ran.
Na zdjęciu możecie zobaczyć jeszcze jeden produkt Fusswohl krem do stóp redukujący zrogowacenia. Mam do niego mieszane uczucia. Niby konsystencję ma lejącą, ale natłuszcza skórę dość fajnie. Jedynie do tej pory (stosuję go codziennie przez 7 dni) nie zauważyłam żadnych efektów.
A Wy jakie mieliście przygody z pielęgnacją? Co się u Was sprawdza? Z chęcią poczytam i też wypróbuję nowości, które u Was się sprawdzają:). A może macie jakieś sprawdzone patenty i naturalne metody walki z suchą skórą? Piszcie w komentarzach:).
Trzymajcie się zdrowo i do następnego posta.
#ketopower











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz