Problemy z tarczycą zaczęły się u mnie po skończeniu 18 lat. Już wtedy zaczynałam odczuwać pierwsze symptomy choroby. Po zrobieniu badania TSH wynosiło 0,083. U młodej dziewczyny TSH już było za niskie, ale lekarz, do którego wtedy trafiłam stwierdził, że najniższa dawka leku i tak za dużo nie pomoże, więc póki co nie muszę nic przyjmować. Zastosowałam się więc, o zgrozo, do złych wytycznych. Później zaniechałam badania krwi, aż do czasu.
Moją walkę z chorobami tarczycy rozpoczęłam w 2015 roku, gdy wynik TSH pokazał 7,240, a samopoczucie było poniżej wszelkiej normy. Depresja, zaburzenia odżywiania, zły wygląd skóry, włosów, paznokci, ciągłe zmęczenie, senność i otępiałość. Impulsy docierały do mnie z opóźnieniem. Zgłosiłam się wtedy do Pani endokrynolog w moich rodzinnych stronach i po czasie wiem, że nie poradziła sobie z dokładniejszą diagnozą moich schorzeń. Zleciła mi wtedy przyjmowanie Letroxu 125 mg i dodatkowe badania kortyzolu, anty-TPO, anty-TG oraz glukozy. Po zrobieniu tych badań zapadła diagnoza - Hashimoto i insulinooporność. Dodatkowo wynik USG też był średni, z powodu powiększonego prawego płatu tarczycy. Nie obyło się oczywiście bez uwag dotyczących mojego wyglądu. I nie były to uwagi, że przy takich dolegliwościach powinno się zmodyfikować dietę. Nie dostałam wskazówek jak mogę to zrobić, ale Pani doktor wręcz patrzyła na mnie z lekką pogardą przez to, jaką wtedy miałam nadwagę.
Później, po miesiącu systematycznego przyjmowania leku, poziom TSH się obniżył i to znacznie - do 2,400 jednostek. Samopoczucie też się polepszyło. Została mi zmniejszona dawka Letroxu.
Po dwóch miesiącach i kolejnej kontroli, TSH utrzymywało się na stałym poziomie, więc Pani doktor zasądziła, żeby kolejne badania zrobić dopiero za pół roku. Byłam przekonana, że ustabilizowałam poziom hormonów, więc będę zdrowa. Niestety po zrobieniu badania po pół roku TSH znów wynosiło 6,69 jednostek. Powrót złego samopoczucia i wciąż większa waga. Pani doktor znów postanowiła nieznacznie podwyższyć dawkę Letroxu. I tak po 3 miesiącach i kolejnych badaniach TSH wynosiło 8,59!
Stwierdziłam, że chyba Pani doktor do końca nie ma pewności jaką dawkę dobrać do moich schorzeń. Przeniosłam się więc z moim leczeniem do Lublina (akurat wtedy tutaj studiowałam). Wyszukałam w internecie na stronie ranking lekarzy listę endokrynologów i szczególną uwagę zwróciłam na opinie i rekomendacje. I takim sposobem trafiłam na lekarza z pasją i dużą wiedzą (jego tytuły naukowe, liczne publikacje, praca na klinice mówią same przez się). Jestem do teraz pod jego stałą opieką. Zlecił mi wtedy szereg innych badań pod kątem TSH, czyli FT3 i FT4, o których wcześniejsza Pani doktor nawet nie wspominała. Oprócz tego zlecił mi przebadać również inne hormony, w tym poziom testosteronu czy też SHBG i insulinę. Poczułam wtedy, że trafiłam pod dobre ręce. Hormony wyszły nieco podwyższone, co oznaczało początki Hirsutyzmu. Insulina też była w nadwyżce. Przepisał mi wtedy wcierki na nadmierne owłosienie i glucophage na unormowanie insuliny we krwi. Zaczęłam terapię i TSH zaczynało powoli się stabilizować, ale do teraz nie jest tak, żeby przez dłuższy czas utrzymywał się stały poziom tego hormonu. Raz mam ponad normę, innym razem z niedoczynności przechodzi w nadczynność, jednak nie są to ogromne skoki. Pan doktor zmienił mi też lek z Letroxu na Euthyrox, ponieważ po Letroxie źle się czułam, byłam opuchnięta. Do teraz też nie jestem pewna, czy nie działo się to właśnie przez niewłaściwą dietę a nie lek.
Niestety przed przejściem na dietę ketogeniczną nie zrobiłam badań. Dietę zaczęłam w listopadzie, a na wizycie u lekarza byłam w sierpniu. Wtedy moje TSH wynosiło 0,048, więc znów bardzo nisko.
Po przejściu na keto postanowiłam, że zrobię badania kontrolne po miesiącu, a więc po okresie adaptacji.
Tylko moje pytanie wtedy brzmiało: jakie badania wybrać? Po przeglądnięciu stron i blogów, odnoszących się do ketozy, zebrałam informacje i stanęło na: morfologii pełnej, lipidogramie (fajnie go zrobić, bo zawarte są w nim już 4 badania: cholesterol całkowity, HDL, LDL, trójglicerydy), glukoza oraz TSH. Poniżej wklejam Wam wyniki:):
Po tych badaniach niestety nie wybrałam się do lekarza, ale już wcześniej miałam "pozwolenie", żeby dobrać sobie dawkę do samopoczucia, wyników i co ważne też wagi. Lekarz pozwolił mi odpowiednio zmniejszać lub zwiększać o nie więcej niż 25 mg. Wtedy, oczywiście będąc już w stanie ketozy stwierdziłam, że czuję się niesamowicie dobrze, schudłam, to zmniejszę sobie dawkę z 62,5 mg na 50 mg Euthyroxu. I okej nadal czułam się super, dalej chudłam, więc w okolicach marca znów zmniejszyłam na 25 mg. I to był błąd! Gdy TSH jest za wysokie przyjmujemy wyższą dawkę, a gdy za niskie mniejszą! Ja niestety zrobiłam na odwrót i po pół roku diety mój wynik TSH wyglądał jeszcze gorzej. Jeśli przyjmowałabym odpowiednią dawkę byłoby wszystko w normie!😣 Ale to mój błąd i jestem tego świadoma. Za dużo eksperymentów, ale ja już tak mam, że lubię testować. Pamiętajcie żeby sobie samemu nie zmieniać dawki leku, CHYBA ŻE Wasz lekarz Wam na to pozwoli i jesteście z nim w stałym kontakcie. Wcześniej tego nie wspomniałam, ale u obecnego lekarza leczę się od 5 lat i mam z nim stały kontakt mailowy, więc w razie wątpliwości mogę do niego napisać i je wyjaśnić. Tylko niestety w tym wypadku nie miałam wątpliwości, bo mi się ubzdurało, że przecież mam wysokie TSH, a jak czegoś jest za dużo to trzeba to zmniejszyć. No niestety nie, nie w przypadku tarczycy;). Ale na szczęście na ostatniej wizycie wyjaśniłam to z lekarzem i wbiłam sobie do głowy raz na zawsze jeśli TSH jest wysokie to zwiększamy i odwrotnie.
Zapytacie teraz jakie badania najlepiej wykonać na keto już po dłuższym czasie? Na poniższej infografice macie pełną listę, którą polecam wykonać.
Jak widać morfologia jest bardzo okej, glukoza bardzo ładnie w normie, wątroba też ma się super. Jeśli chodzi o cholesterol, to on na ketozie jest zupełnie inaczej przeliczany.
Aby obliczyć, czy nasz zdrowy cholesterol na keto jest w normie, należy całkowity wynik cholesterolu podzielić przez wynik HDL. Jeśli uzyskana liczba to 3,5 lub mniej to znaczy, że nasz poziom cholesterolu można uznać za optymalny. U mnie wychodzi troszkę więcej, ze względu na TSH, które jest wysokie i, jak mi przekazał Pan doktor na wizycie, wpływa na podwyższenie cholesterolu całkowitego. Do tego złapałam się na tym, analizując mój obecny sposób odżywiania, że dostarczałam do organizmu zbyt mało kwasów Omega 3. Za mało ryb, warzyw, nasion i orzechów (Pssst.. stąd tak duże zamówienie z ostatniego posta🙈).Na własnych błędach wiem, że trzeba dbać o urozmaiconą dietę, żeby dostarczać jej wszystkie potrzebne mikro i makroskładniki.
Po konsultacji z lekarzem (w obecnej sytuacji tylko e-wizyta) był pod ogromnym wrażeniem tego, że przy takim stężeniu TSH w organizmie ja nie tyję, a nadal chudnę. Nawet jego pierwsze pytanie brzmiało "Widzę, że TSH jest podwyższone od ostatniej wizyty, więc ile Pani ma więcej na wadze teraz?".
Moi kochani, to pokazuje, że nawet przy chorobach związanych z hormonami, gdzie utrata wagi nieraz graniczy z cudem, jest ona możliwa. I nie samymi lekarstwami człowiek żyje, ale dobrze zbilansowana dieta i odpowiednia dla naszych dolegliwości jest zbawienna. Zła dieta, obfita w duże ilości węglowodanów przy niedoczynności tarczycy i Hashimoto robi spustoszenie w naszym organizmie i wywołuje stany zapalne. Mimo moich dolegliwości w tej chwili dieta ketogeniczna jest dla mnie najodpowiedniejszą dietą, dzięki niej dobrze się czuję, nie mam złego nastroju, ciągłego zmęczenia jak dawniej. I co najważniejsze nie tyję przez hormony, a wciąż chudnę i jestem dzięki temu zdrowsza.
Kolejny dłuższy post, ale merytoryka też jest ważna jak również pokazanie Wam moich przeżyć i tego, że na ketozie wszystko się zmienia na lepsze:) Trzymajcie się i do następnego posta:)
#ketopower







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz